Ostatnie komentarze
- Drodzy webmastera I udali sie na miejsce i stw...
19.05.12 07:08, autor: mabon davis - Jadę ! :)
16.05.12 12:11, autor: MaciekPod - spoko że są polskie napisy zapraszamy
15.05.12 12:16, autor: joker - na razie czekamy na decyzję Unibetu co robimy ...
11.05.12 11:42, autor: K. - Sądzę, że dla tej powiedzmy 20-tki finalistów ...
08.05.12 20:58, autor: Robert
| Wywiad z Jonathanem Duhamelem - cz.1 |
| Publikacje | Wywiady |
| Wpisany przez Karolina Zawiasa | czwartek, 25 listopada 2010 10:42 |
|
Zapraszamy na pierwszą część wywiadu z tegorocznym mistrzem świata Jonathanem Duhamelem, w którym opowiedział m.in. o tym jak wyglądała jego droga na pokerowy szczyt a także o emocjach, jakie towarzyszyły mu w ciągu ostatnich kilku tygodni. Przede wszystkim gratulacje. Teraz kiedy emocje już opadły musisz być bardzo szczęśliwy. Dziękuję. To po prostu niesamowite. Od Twojego zwycięstwa minęło trochę czasu. Czy dotarło już do Ciebie co się wydarzyło? Trochę. Pozwoliłem sobie na krótki odpoczynek i w tym czasie powoli uświadamiałem sobie "Wow, wygrałem turniej … tak myślę". Zajęło mi to kilka dni, ale myślę, że już to do mnie dotarło. Teraz, kiedy cofasz się myślami do rozgrywek przy stole finałowym, kiedy wspominasz całe to wydarzenie, które momenty najbardziej utkwiły Ci w pamięci? To był bez wątpienia najlepszy miesiąc mojego życia. Kiedy zasiadasz do stołu finałowego jako chipleader, pojawiają się duże oczekiwania. Jeszcze przed finałową rozgrywką podchodziło do mnie wiele osób, które mówiły że już jestem zwycięzcą. Na krótko przed moim powrotem do Vegas tak wiele myśli przebiegło przez moją głowę, głównie tych pozytywnych. Potem zasiadłem do pojedynku heads-up jako chipleader. To są właśnie jak do tej pory najlepsze chwile. Odkąd istnieje November Nine nie zdarzyło się jeszcze, aby zawodnik zasiadający do stołu finałowego jako chipleader wygrał turniej. Czy to było dla Ciebie dodatkowe wyzwanie? Ten fakt wywarł na mnie nieco większą presję. Ale to część gry, którą potraktowałem jako motywację. Kiedy rozpoczęliśmy finałową rozgrywkę miałem olbrzymie ciśnienie, żeby wygrać. Nie byłbym szczęśliwy, gdybym zajął drugą albo gorszą pozycję. To chyba właśnie spowodowało, że czułem większą presję niż zwykle. Jak przygotowywałeś się do gry przy Final Table? Żyłeś normalnie, czy opracowałeś jakiś specjalny plan? Wziąłem udział w kilku eventach live m.in. EPT Londyn, Foxwoods Mega Stack a także turniejach w Montrealu. Dużo grałem również w sieci: turnieje SnG, w tym czasie odbywał się także WCOOP. To mi bardzo pomogło. Na kilka tygodni przed finałem nie grałem wiele w pokera, tylko przygotowywałem się psychicznie. To był klucz. Chciałem umieć poradzić sobie w każdej sytuacji, jakiej będę musiał stawić czoła przy stole finałowym. Po sukcesie na tegorocznym WSOP, zwycięstwie w turnieju $50.000 Player´s Championship i grze przy stole finałowym wiele osób koncentrowało się głównie na osobie Michaela Mizrachiego. Czy uważasz, że skupienie na nim tak dużej uwagi działało na Twoją korzyść jako chipleadera? Być może trochę tak, ale ja również stałem w świetle reflektorów. Presja była trochę mniejsza, ale tak jak wspominałem była to dla mnie ogromna motywacja. Dla mnie to była wielka sprawa, byłem przygotowany w 100%. Czas oczekiwania na ostateczną rozgrywkę był z pewnością bardzo ciężki. Zapewne wielokrotnie rozegrałeś finał w swojej głowie. Jak duża jest równica pomiędzy wyobraźnią a rzeczywistością? Początek gry przy Final Table był zupełnie inny. W mojej głowie od początku do końca wszystko przebiegało zgodnie z planem, ale w rzeczywistości miałem bardzo ciężki start. Dzięki Bogu byłem w stanie zawalczyć i zasiąść do pojedynku heads-up z bardzo dobrym stackiem. Musiałeś znieść kilka potężnych ciosów. Kiedy w grze zostało pięciu zawodników ty znajdowałeś się na shortstacku. Spanikowałeś, że utraciłeś pozycję chipleadera? Nie było paniki, ponieważ mój stack nie był mniejszy niż 10 big blindów. Myślę, że to było około 25 BB. Sytuacja, w jakiej się znalazłem nie była najlepsza, nie była też jednak najgorsza. Miałem możliwość, żeby trochę pograć. Szczęśliwy nie byłem, to oczywiste, ale koncentrowałem się na każdej następnej ręce i starałem się je jak najlepiej rozegrać. Nie myśleć zbyt wiele o stacku, to jedna z lepszych decyzji w pokerze. Właśnie to starałem się robić. Był przy stole gracz, na którego szczególnie się uwziąłeś? Wszyscy zawodnicy byli bardzo dobrzy, nie było żadnego przeciwko któremu chciałbym grać częściej niż z innymi. Myślę, że ze względu na wielkość stacków większe znaczenie miał raczej dobry timing. Często decydowałem się na 3-bet grając przeciwko Josephowi Cheongowi i Johnowi Dolanowi. Ich stacki na to pozwalały a ja miałem dobrą pozycję. Właśnie oni nie chcieli angażować się ze mną w rozdania. Nie mogłem jednak wykonać zbyt wielu ruchów w stosunku do tych graczy, gdyż z pewnością decydowaliby się na zagrania all-in pre flop a ja musiałbym zrzucić karty. Dzięki dwóm rozdaniom znacznie odbudowałeś swój stack, zapewniając sobie pozycję chipleadera. Opowiedz nam o tym pomiędzy Tobą a Mizrachim. To było po rozdaniu, w którym moje A-K przegrało z A-Q Johna Racenera. Zostało nas pięciu. Wszyscy zrzucili swoje karty. Ja zagrywając z pozycji SB miałem na ręku A-9. Powinienem był zdecydować się na raise. Spodziewałem się jednak przebicia. Zdecydowałem się więc na all-in. To był olbrzymi all-in, z którego nie byłem zadowolony. Ale potem zacząłem się zastanawiać. Tutaj chodziło o wojnę blindów. Nie było możliwe, aby miał na ręku A-6 albo A-7 suited. Byłem szczęśliwy, kiedy okazało się że mamy coinflip, który wygrałem. c.d.n. Źródło:pokernews.com |
Linki sponsorowane
Turnieje Bounty na bwin.com z pulą $400. Zgarnij $100 za wyrzucenie Bartka Soćko w każdy czwartek o 21:00!
Joker Sit & Go. Freerolle z pulą $500 na platformie bwin.com.
Skorzystaj ze 100% Deposit Bonus na Full Tilt Poker!


Do stołu finałowego WSOP zasiadał jako chipleader. Mimo wszystko niewielu wierzyło w jego zwycięstwo. 








