Poker On-line

Ostatnie komentarze

Montesino


Pokerowi Bogowie, cashe games i "Casino"
Blogi | "Prawiczek"
Wpisany przez Piotr Moczulski | wtorek, 25 maja 2010 14:38   
WSOP steps

002Zdegustowany sesją Holdema, w której dostałem kilka coolerów, postanowiłem, że zagram sobie dla rozluźnienia jakiś turniej. Oferta turniejowa w moim obecnym poker roomie jest strasznie uboga, więc postanowiłem rozejrzeć się u konkurencji. Na jednym z roomów znalazłem satelitki do WSOPa rozgrywane w podobnej formule co stepy na PS. Kroków do przejścia było pięć, a ja postanowiłem zacząć od drugiego, czyli turnieju z wpisowym 5,50$. Bez większego zaangażowania się w grę przeszedłem do trzeciego z wpisowym 16,50$. Zagrało w nim kilkanaście osób i do wygrania były 3 bilety do następnego – czwartego kroku. Dobrze pamiętam, że zagrałem w nim tylko dwa rozdania. Pierwsze to triple up z AA już na samym początku, a drugie to wygrane AK kontra AQ w późniejszej fazie i już mogłem zasiadać do przedostatniej eliminacji.

Level czwarty to turniej z wpisowym 66$. Kilkunastu zawodników utworzyło pulę gwarantującą jedną wejściówkę do finału za 510$ i dość wysoką nagrodę za drugie miejsce. Poziomy blindów wydłużone, gracze zupełnie odbiegający poziomem od poprzedników. Grając spokojnie i wygrywając większość rozdań bez showdownów obserwowałem jak odpadają kolejni gracze. Gdy zostało nas pięciu przy stole doszło do rozdania w którym sprzedałem suck outa chipleaderowi, który podbijał prawie każdą rękę pre flop. Akcja miala miejsce kiedy siedziałem na big blindzie a ów gracz na buttonie. Po raz kolejny otworzył rozdanie jakimś dziwnie wysokim podbiciem (blindów nie pamiętam), a ja na BB z moim AKs pushnąłem za wszystko. Na moje nieszczęście przeciwnik pokazał KK. Pokerowi Bogowie postanowili dać mi szansę dalszej gry układając board stritowo, czyli 9 10 J Q 4. W międzyczasie odpadło dwóch zawodników i zostaliśmy w trójkę, ja miałem wtedy drugi stack. I tutaj doszło do arcyciekawego rozdania. Okupowałem wtedy pozycję małego blinda z AA w ręku, a gracz z buttona spasował. Podbiłem standardowo 2,5BB i dostałem tylko call od przeciwnika. Flop spadł dosyć przyjazny dla mojej ręki, a mianowicie A K K. I tutaj zacząłem rozkminiać jaka droga rozegrania mojego monstera będzie najlepsza. Gracz był pasywny i nie widziałem wcześniej chorych akcji w jego wykonaniu. Nigdy nie pokazał blefa na showdownie. Nie jestem fanem slowplayowania (chyba, że zdaję sobie sprawę, że jestem w rozdaniu z graczem, który jest mega agresywny), więc postanawiam uderzyć za ¾ puli z pierwszej piłki. Nieoczekiwanie mój oponent uskutecznia mini raise i już wtedy wiem, że ma na bank króla. Zawodnik należy do tych myślących, więc wie, że jak przebije zostawiając sobie pół stacka to mogę mieć rękę typu AK, lub tylko K, ale z lepszym kickerem niż jego. Wybieram opcję insta allina po jego zagraniu, tak żeby wyglądało to na kartę typu Ax. Jeżeli ma tutaj gołego asa to nawet do mojego mini raisu by spasował, a jeżeli ma króla to liczę na to, że odda mi stacka i zasiadam do HU o wejście do turnieju z pakietami. Oponent szybko sprawdza pokazując KJ, czyli wyśmienita sytuacja dla mnie. Wyśmienita, jak się okazuje tylko z pozoru bo jednak przeciwnik ma szanse na wygranie. Dokładnie 4,34% na to, że spadnie mu jego out. Tak jak kilkanaście minut wcześniej Bogowie sprawili niespodziankę mnie, tak samo w tej chwili sprawili niespodziankę mojemu rywalowi. Król na river i zajmuję bubblowe (bo za drugie miejsce było kilkaset $) trzecie miejsce.

Poker school

Dzięki uprzejmości jednego z kolegów korzystam ostatnio z konta na DC i podczas przerw w grze oglądam filmy szkoleniowe kilku wyjadaczy ze średnich stawek. Powiem szczerze, że na naukę nigdy nie jest za późno i polecam wszystkim, którzy noszą się z myślą wykupienia abonamentu. Tym bardziej, że programy w TV pozostawiają wiele do życzenia. Inwestycja w szkolenie na pewno się zwróci. Sam chcę jak najwięcej pobrać sobie na dysk, żeby wracać do tych pozycji kiedy tylko zapomnę o jakimś aspekcie gry. Przyznam, że język ang. jest w tym momencie największą barierą, gdyż nie rozumiem wielu zwrotów przekazanych w formie slangu. Ale daję radę.

Poker live

Pograć na żywo chodzę bardzo rzadko, czasami zdarzają się jakieś turki u znajomych w domu. I jednego z takich niedzielnych graczy postanowiłem zaprowadzić na jeden z pierwszych jego turniejów na żywo. Wizja czekania kilku godzin na kumpla nie była moim marzeniem, więc także usiadłem do gry. W turnieju wystartowały dwa pełne stoły. Ja i mój kolega usiedliśmy naprzeciw siebie. O żadnym chip dumpingu nie było mowy, a nawet widać było większą agresję kiedy razem byliśmy w rozdaniu. Kolega jak i ja szybko się podwoiliśmy za sprawą setów KKK u niego i 777 u mnie. Powiem szczerze, że był aktywniejszy ode mnie, ale kiedy ja brałem udział w rozdaniu to wygrywałem większe pule. Pierwsze dwie godziny to wysyp monsterów na naszym stole. Non stop ktoś pokazywał na showdownie fullhousy i karety. Po jakimś czasie obydwoje zasiedliśmy na stole finałowym. Tym razem już ramię w ramię. Kart do gry nie miałem ani ja, ani mój kumpel. Za to inni pokazywali non stop premium hands. Zostało 6 graczy i dopiero tutaj udział w turnieju zakończył mój kumpel. Zrobił jakąś dziwną akcję z A9 i na nietrafionym flopie po podbiciu przeciwnika zagrywał swojego allina (jak się później dowiedziałem: z nudów :-)) i przegrał :D. Ja dzielnie walczyłem na shorcie a mój kumpel wiernie mi kibicował. Zostało nas 4, czyli faza bubbla. Starałem się raz na kółko zagrać allina z any two, żeby się nie wyblindować. I przyszło ostatnie rozdanie wieczoru. Blindy chyba 500/1000 a ja mam przed sobą jakieś 13k. Na UTG znajduję A9s i zagrywam za 3200. Wszyscy pasują aż do siedzącego na dużym blindzie zawodnika, który po krótkim zastanowieniu oznajmia mi, że jak chcę obejrzeć flopa to muszę wsunąć wszystkie swoje żetony za linię :P. Szybko przystaję na jego propozycję i mamy showdown: ja A9 i mój oponent QJ. Na flopie w postaci Q Q J miałem co prawda jeszcze szansę na double upa, ale prawdopodobieństwo, że spadną asy runner runner było niewielkie, podałem więc rękę przeciwnikowi z geście jego zwycięstwa. Kolejny zaliczony przeze mnie bubelek i można było udać się do domu. Kolega oczywiście zadowolony z gry na żywo, mówił, że to zupełnie inna rzecz niż siedzieć tylko w domu przed monitorem i się do nikogo nie odzywać. Na pewno zyskaliśmy kolejnego zwolennika jeżeli chodzi o grę live.

Cash games

Dla urozmaicenia swoich Holdemowych sesji, których ostatnimi czasy było jak na lekarstwo, postanowiłem przenieść się na jakiś czas na omaszkę. Ta gra jest tak swingowa, że potrafi doprowadzić niejednego pokerzystę do szewskiej pasji. Zacząłem grę spokojnie na czterech stolikach, żeby za bardzo się nie przemęczać. Tak jak w holdemie czasami można się zanudzić na śmierć, tak tutaj nie ma o tym mowy. Akcja jest po prostu za każdym razem i na każdym stole. Już od początku sesji zacząłem zaliczać bolesne spadki w dół, jak i szybkie wzloty do góry. Dowodem na to niech będzie przedstawiony poniżej wykres. Zielona linia to wygrane podane w BB, a złota to oczekiwana wygrana. Wykres pokazuje, że nie miałem szczęścia i powinienem wygrać o 167BB więcej. W Omaha one i two outery zdarzają się o wiele częściej niż w Holdemie, ale to chyba normalne, bo gra się większą ilością kart. Pozostaje mi czekać, kiedy to ja zacznę sprzedawać suck outy przeciwnikom.

wykres02

Bonus od depozytu wyrabiam żółwim tempem i obawiam się, że raczej nie zdążę do końca ustalonego czasu go uzyskać. Powodem tego są liczne imprezy okolicznościowe i przebyte przeziębienie. Do gry siadam tylko wtedy, kiedy jestem na maxa skoncentrowany, a tych dni było ostatnio bardzo mało o czym świadczy ilość rozegranych rąk na wykresie.

Kącik filmowy

casinoW tym odcinku bloga nie będą zanudzał was kolejnymi (czasami głupimi) piosenkami, a przedstawię wam pozycję filmową do której warto wracać kilka razy, co sam czynię dość często :-). Mianowicie chodzi mi tutaj o film znakomitego reżysera Martina Scorseze – Casino.

W skrócie jest to film o Chicagowskim Żydzie, Samie Rothsteinie (Robert De Niro), który jest zawodowym graczem i hazardzistą. Dzięki wpływom mafii, Sam obejmuję kontrolę nad kilkoma kasynami. Ogarnąć ten cały bajzel pomaga mu jego przyjaciel Nicky Santoro (Joe Pesci), który wciela się w rolę masakrycznego, pozbawionego skrupułów zabójcy. Poza tym można zobaczyć w filmie Sharon Stone, która gra rolę prostytutki, a później żony Sama. Dla mnie mega pozycja, ale ostrzegam: na film trzeba poświęcić z 3 godzinki. Enjoy.

 

Linki sponsorowane

 

Dodaj artykuł do: Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Twittera! Dodaj do Śledzika! Wykop to Dodaj do Blip! Wrzuć w Gwar Dodaj do Digg!

 

Komentarze  

 
#1 lxxxxxxl 2010-05-25 19:14
Prawiczek!
A podaj jakis adres pokerowego hub`a na DC...
Szukam, googluje i nic nie moge znalezc,.
 
 
#2 prawiczek 2010-05-25 20:09
lxxxxxl chodziło mi tutaj o DeucesCracked, taki serwis szkoleniowy dla pokerzystów. Tobie chodzilo o DirectConnect, ale nie znam się za bardzo na tym programie ;/
 
 
#3 2010-05-25 21:47
Omaha jak jej nie kochać :)
 
 
#4 prawiczek 2010-05-25 22:28
Przerzucam się jednak na holdema. Swingi mniejsze są i można grać więcej stolików z większym skupieniem na odczytywanie graczy.
 
 
#5 2010-05-27 09:36
Tru Tru ale kazdy lubi co innego :P ważne zeby gra byla przyjemnoscia tez :) grindowanie holdema jest o wiele nudniejsze niz omahy :P

No ale tak to jest jedni wolą sng 9/18 drudzy only 180,90, ew. 45 :P
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

   

© Copyright 2009-2012, All Rights Reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone - PolishRounders.Org | Kontakt: redakcja@polishrounders.org.
PolishRounders.Org publikuje na swoich stronach newsy, artykuły, analizy, relacje, wywiady i wiadomości z różnych źródeł. W przypadku jakichkolwiek uwag przypominamy, że za wszelkiego rodzaju nieścisłości jedyną odpowiedzialną osobą jest sam autor. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu. PolishRounders.Org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.