Poker On-line

Ostatnie komentarze

Montesino


88 + 52 – oto sens życia!
Blogi | Mateusz "Matej" Dębski
Wpisany przez Mateusz Dębski | środa, 16 września 2009 23:09   

MatejWitam! Nazywam się Mateusz Dębski, mam 24 lata. Jestem kompozytorem i pianistą. Gram w pokera od 2 lat i jest to moja pasja. Propozycję pisania bloga pokerowego otrzymałem od mojego drogiego kolegi Rafała Gładysza i choć nie uważam się absolutnie za profesjonalnego gracza, propozycję z przyjemnością przyjąłem. Oprócz aspektów dotyczących gry w pokera będę pisał również o muzyce, teatrze i o kabarecie – czyli tematach mi najbliższych. Zapraszam do lektury.

POKER

W pokera zacząłem grać 2 lata temu przez zupełny przypadek w klubie bilardowym Arena, który mieści się przy ul.Pańskiej. Przychodziłem tam często ze znajomymi z Akademii Muzycznej lub z liceum pograć w pool bilarda, piłkarzyki lub darta. Kiedyś podczas jednego z takich wypadów moim oczom ukazała się maleńka, śliczniutka zielona salka, w której gromadka młodych ludzi grała w karty używając do tego również żetonów. Nie muszę chyba mówić, że jako miłośnik tak zwanych „gier barowych” nie omieszkałem spróbować swoich sił w nowej dla mnie dyscyplinie.  Czy był to jeden z przełomowych momentów mojego życia to może za dużo powiedziane, ale już od pierwszej sesji, kiedy to zasad texas hold’em nauczyła mnie popularna dziś Kartka, wiedziałem, że będzie to mariaż dłuższy niż z dotychczas poznanymi grami, które bardziej stanowiły urozmaicenie naszych wieczornych wypadów z chłopakami na piwo. Poznałem tam również bardzo wielu graczy, których spotkać przy stolikach pokerowych można do dzisiaj, m.in. grupę nieformalną tzw. „warszawskich klapsów”, do której oprócz mnie należeli: Aartino, Haloon oraz przede wszystkim mój bardzo dobry kolega, znakomity warszawski gracz, od którego bardzo wiele się nauczyłem, czyli Lukro. Był to bardzo wesoły okres, ale też czas na wspólną naukę podstawowych zasad i strategii za niewielką cenę – w Arenie graliśmy stoliki cashowe od stawek 10/20gr do 1/1zł, a także turnieje z wpisowym do 50zł.

Później nastąpił etap Warszawskiej Ligi Pokera, która do dziś odbywa się co wtorek w Barze Alternatywnym u Clippera na Imielinie. Nigdy nie odniosłem tam jakiś spektakularnych sukcesów, ale okres gry, a także często i zabawy wspominam z niezwykłym sentymentem. Gro warszawskich graczy zaczynało swoją przygodę z pokerem właśnie tam.

Równolegle coraz mniej nieśmiało zaczęliśmy zaglądać do niedługo wcześniej otwartego kasyna Olympic w hotelu Hilton – ówczesnej mekki warszawskich pokerzystów. Szerokie spektrum oferty turniejowej oraz stolików cashowych spowodowało, że przy ul.Grzybowskiej miejsce dla siebie znaleźli zarówno początkujący jak i bardziej zaawansowani gracze. Również i ja po kilku sukcesach w czwartkowych turniejach za 110 zł stopniowo zacząłem przychodzić tam coraz częściej i grać więcej różnych turniejów. I właściwie zostało tak do dziś (z krótkim przerwami na rzecz Hyatta, gdzie pomimo, iż jest to zupełnie odmienne kasyno, oferta turniejowa jest równie szeroka). Z Hiltonem to jest tak jak ze starym dobrym małżeństwem – często się kłócimy, czasem nienawidzimy, ale zawsze do siebie wracamy.

Prawie w ogóle nie gram on-line. Nie mam na to za dużo czasu, poza tym zdecydowanie wolę grę na żywo. Graczem cashowym jestem średnim. Jeśli już gram to stoliki Dealers Choice (12 gier) na stawkach 5/5 lub 5/10. Zdecydowanie moją ulubioną dyscypliną jest texas hold’em turniejowy. Hold’em i turniej pasują według mnie do siebie jak schabowy i kapusta!

Jeśli chodzi o sukcesiki turniejowe to dwa razy zakończyłem „w kasie” na 4-tym miejscu udział w Finałach Strefy Live w Hyatcie (turnieje za 1100zł, w których udział bierze ok. 50-60 osób), do której dostawałem się z rankingu dziennego lub satelit, więc nie inwestowałem w nie praktycznie nic. Ostatnio cztery razy w ciągu dwóch miesięcy udało mi się wygrać Terminatora w Hiltonie (cykliczny turniej za 660zł, 20-30 graczy), do którego prócz sporej puli z wpisowego Unibet dodaje 1100$ do każdego turnieju – w tym 500$ dla zwycięzcy. Poza tym kilka razy scashowałem eventy festiwali w Olympicu, wygrałem turniejowy ranking sezonowy, w klasyfikacji gracz roku jestem 2-gi, tuż za Kilerem, który rozegrał ode mnie dwa razy więcej turniejów. Za największy sukces natomiast uważam mój wskaźnik ITM (in the money), który od początku roku (około 100 turniejów live) wynosi 40%. Bardzo podobne, nawet trochę wyższe, mam ROI (return of investment). Uważam, że poker jak najbardziej jest grą umiejętności, wszystko zależy jednak od próbki rozegranych rozdań – im więcej, tym mniejsze znaczenie odgrywa wariancja. W długim okresie udział losowości jest zniwelowany praktycznie do zera, także przede wszystkim interesują mnie wyniki w dystansie, a nie pojedyncze sukcesy. Dlatego też nie wyobrażam sobie pokera jako dyscypliny olimpijskiej, chyba że jako ciekawostka. Moim zdaniem dobrego gracza poznaje się jedynie po jego wynikach w długim okresie.
W najbliższych planach mam udział w USOP Kraków, do którego wejściówkę wygrałem z rankingu Terminatora (TOP 3 co sezon), Unibet Deepstack w październiku i jeśli się uda to w Unibet Open w Grudniu lub innym większym turnieju międzynarodowym (nie grałem jeszcze turniejów tej rangi), oraz kształcić się cały czas oczywiście, bo poker to gra dla cierpliwych, konsekwentnych, zdyscyplinowanych i pokornych ludzi.

ZAWÓD – MUZYK

Z zawodu jestem kompozytorem i pianistą. Ukończyłem podstawową szkołę muzyczną (przy Miodowej) w klasie fortepianu i klarnetu, średnią szkołę muzyczną (przy Bednarskiej) w klasie klarnetu, liceum ogólnokształcące im. S.Żeromskiego w klasie artystyczno-estradowej i uczelnie wyższą (Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina – dawna Akademia Muzyczna w Warszawie) w klasie kompozycji. W tej chwili jestem na etapie przygotowań do obrony pracy magisterskiej na tejże uczelni. Gram na fortepianie od 6-tego roku życia, od 12-tego regularnie komponuję, nie wyobrażam sobie abym zajmował się czymś innym. Nie ma nic piękniejszego od chwili, w której pełna orkiestra symfoniczna (około setki muzyków) na deskach filharmonii wykonuje twój utwór, tysiące dźwięków pogrupowanych przez ciebie w takim, a nie innym porządku.

Jeśli chodzi o sukcesy kompozytorskie to za największe uważam I Nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim na Chóralną Pieśń Pasyjną w Bydgoszczy za „Crux Fidelis” na chór a capella (wydany na płycie chóru Salvatoris Amici z Sosnowca) oraz II Nagrodę na Konkursie z okazji 85-lecia urodzin Tadeusza Różewicza za pieśń „Jak dobrze” na baryton, altówkę i fortepian, za którą gratulacje dostałem od samego Różewicza. Ponadto piszę piosenki, muzykę użytkową do filmów dokumentalnych, reklam, swego czasu zajmowałem się trochę jazzem i hip-hopem (płyta wydana w 2002r.).

Jako wykonawca miałem okazję pracować i występować na deskach warszawskich sal i teatrów takich jak: Teatr Ateneum, Teatr Polski, Teatr Komedia, Studio S1 Polskiego Radia przy Woronicza, Centralny Basen Artystyczny, Wytwórnia Wódek „Koneser” oraz w innych miastach, takich jak: Kraków, Poznań, Katowice czy Gdańsk. Jako pianista grałem w zespole muzyki eksperymentalnej („Jegokoledzy”), w big-bandzie jazzowym, często współpracowałem też ze studentami i absolwentami Akademii Teatralnej przy okazji festiwali piosenki aktorskiej. Ze współpracy z tą uczelnią wyrósł owoc, z którego chyba najbardziej jestem dumny – Kabaret Macież.

KABARET MACIEŻ

Kabaret MacieżZ kabaretem pierwszy raz zetknąłem się w 2005 r. w Krakowie na Integraliach Uczelni Artystycznych. Był to nasz pierwszy wspólny występ, wtedy jeszcze tylko w charakterze pianisty. Synkretyzm sztuk interesował mnie zawsze. Mój ojciec jest aktorem, całe dzieciństwo spędziłem na próbach u niego w teatrze. W kabarecie mogę spełnić się zarówno muzycznie jak i scenicznie co bardzo mnie satysfakcjonuje. Oficjalnie wstąpiłem do Macieży w 2007 r. Wówczas też skrystalizował się ostateczny skład, do którego oprócz mnie należy Olga Sarzyńska, Mateusz Grydlik, Adam Młynarczyk i Marcin Sitek – absolwenci Akademii Teatralnej, aktorzy takich teatrów jak: Teatr Współczesny, Dramatyczny czy Polonia. Od tamtej pory graliśmy kilka razy w roku występy dla znajomych ze środowiska artystycznego w takich miejscach jak Chłodna 25, Le madame, Regeneracja, CBA czy Radio Trójka. Momentem przełomowym był jednak luty tego roku kiedy to zdecydowaliśmy wziąć udział w najbardziej prestiżowym przeglądzie kabaretów w Polsce jakim jest krakowska PAKA. Po przejściu eliminacji oraz półfinałów w kwietniowym finale jury pod przewodnictwem Jacka Fedorowicza przyznało nam Grand Prix – główną nagrodę, która ostatni raz przyznana była w 2003r. kabaretowi Ani Mru Mru. Od tego momentu wszystko ruszyło jak lawina. Propozycje od menedżerów, zaproszenia na festiwale i koncerty. W wakacje oprócz podróżowania pomiędzy kolejnymi kabaretonami dołożyliśmy jeszcze I Nagrodę na Festiwalu Mulatka w Ełku i III Nagrodę w Lidzbarku Warmińskim. Obecnie jesteśmy podczas przygotowań do spektaklu teatralnego w Collegium Nobilium, równolegle od października gramy w Warszawie (m.in. Obiekt znaleziony, Teatr Kamienica) nasz kabaretowy program „Menażeria Karła Barby”. Zrealizowaliśmy także kilka krótkich filmów, które ukazywać się będą w programie Kanapowy Klub Kabaretowy co sobota w TVP2 od 26 września. Będą to parodie trailerów filmowych oraz reportaże satyryczne w naszym wykonaniu. Zarówno na to jak i na nasze występy będę Was na łamach bloga na pewno zapraszał.

SPORT

Sportem interesowałem się od zawsze. Przez cztery lata zawodniczo trenowałem koszykówkę w Legii i w Polonii Warszawa. Mimo, iż z pozoru nie idzie to w parze z grą na fortepianie, to jako młodzik (do lat 13) grałem nawet w reprezentacji makroregionu mazowieckiego. Dziś z kondycji tamtych lat nie zostało już nic, no może rozrósł mi się trochę tzw. „mięsień piwny”, ale akurat dyscypliny za które odpowiedzialne są te partie ciała trenowane są do dziś i to dość intensywnie.. :) Ogromną radość sprawia mi jednak śledzenie wydarzeń sportowych,  a już trudno o szczęśliwsze chwile niż ta, w której wspólnie z tysiącami Warszawiaków śledziliśmy na pl.Defilad ostatnią drogę polskich siatkarzy do złotego medalu Mistrzostw Europy. Ostatnie sukcesy naszych lekkoatletów, kilka dobrych meczów koszykarzy, sukcesy wioślarzy dobrze wróżą przed olimpiadą w Londynie. Tylko o piłkarzach chyba nie wypada wspominać na tym blogu..

POST SCRIPTUM

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy przebrnęli przez mój pierwszy odcinek bloga, na przyszłość postaram się Was nie zanudzać zbyt długim pisaniem o sobie, skupię się na konkretnych sytuacjach związanych aspektami pokerowym i artystycznymi. Nie mógłbym w końcu pisać o niczym innym wszak: „88 czarno-białych klawiszy oraz 52 czarno-czerwone karty – oto sens życia”!

 

Linki sponsorowane

 

Dodaj artykuł do: Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Twittera! Dodaj do Śledzika! Wykop to Dodaj do Blip! Wrzuć w Gwar Dodaj do Digg!

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

   

© Copyright 2009-2012, All Rights Reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone - PolishRounders.Org | Kontakt: redakcja@polishrounders.org.
PolishRounders.Org publikuje na swoich stronach newsy, artykuły, analizy, relacje, wywiady i wiadomości z różnych źródeł. W przypadku jakichkolwiek uwag przypominamy, że za wszelkiego rodzaju nieścisłości jedyną odpowiedzialną osobą jest sam autor. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu. PolishRounders.Org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.