Poker On-line

Ostatnie komentarze

Montesino


1 tydzień - 4 x podium!!!
Blogi | Mateusz "Matej" Dębski
Wpisany przez Mateusz Dębski | niedziela, 20 grudnia 2009 00:53   

Nie tak dawno wpadł do mnie w odwiedziny Tomek – Kmpk. Przyjechał w celu pokibicowania mi w turnieju za 33$ na PS-ie, w którym byłem w środkowo-późnej fazie cheapleaderem. Przy okazji zajęliśmy się treningiem strategii gry ultra small ball w środkowej i późnej fazie MTT. Akurat Tomka uważam za dobrego teoretyka w tych kwestiach i wiele jego rad i uwag wziąłem sobie do serca. Później kilka przeczytanych tekstów, m.in.: Neagranu i Górala, w końcu postanowiłem zastosować nową strategię w praktyce, a konkretnie w czterech kolejnych turniejach live. Chyba nie wyszło najgorzej, bo wszystkie owe „turki” zakończyłem w TOP-3, na dodatek miało to miejsce na przestrzeni tygodnia. Ale od początku.

8 i 10.XII (Hyatt) – 220 PLN Freezout (7k/30min) – 3 miejsce i 2 miejsce

Jako że zaplanowałem sobie wziąć udział w ostatnim turnieju Grand Prix w Hyatcie postanowiłem zrobić sobie rozgrzewkę i zagrać dwa tunieje z wpisowym 220 PLN we wtorek i w czwartek, w których kolejno wzięło udział 25 i 26 osób. W każdym z nich były 4 miejsca płatne. Oba turnieje zresztą zagrałem bardzo podobnie. Szybko nabudowywałem się (po drugiej przerwie mając 60-70tys. żetonów). Grałem strategią small ball podbijając bardzo często, wykorzystując pozycję, grając czujnie postflop, ale też wywierając presję na przeciwnikach. Mój bet-sizing to 2.0-2.2BB (np. na blindach 400-800 ante 100 podbijam 1700). Uważam, że takie podbicie jest jak najbardziej optymalne. Szczególnie grając dużym stackiem wobec short-stacków. W przypadku, kiedy blindy odwiną się pushem wtedy rozdanie niewiele nas kosztuje – tylko dwa BB. Dowiadujemy się tanim kosztem czy przeciwnik chce „iść na stacki”. W przypadku sprawdzenia przez blindy mamy doskonałą sytuację na flopie, by z pozycji spokojnie zagrać continuation bet, który zazwyczaj wystarcza, a w przypadku oporu, bez dużych strat wycofać się z rozdania. Poza tym podbijając mniej, rzadziej musimy wygrać rozdanie przed flopem, aby w długim okresie było ono opłacalne. Ostatecznie, mimo tego, iż byłem w tych turniejach bardzo nabudowany, zająłem odpowiednio 3 i 2 miejsce. W pierwszym z nich przegrałem dużą pulę w 3-handed, kiedy to moje 2 pary trafione na flopie przegrały z runner-runner tripsem, a w drugim w heads-upie z Jackiem M. moje AA zostało złamane przez Q3s J Generalnie jednak z samej gry jestem zadowolony.

Chciałbym opisać dwa ciekawe rozdania. Pierwsze z nich miało miejsce we wczesnej fazie na poziomie 75/150, kiedy wszyscy mieliśmy w okolicy stacka startowego (7k). Trzech zawodników postanowiło zlimpować, ja na buttonie również z . Siedzący na małej ciemnej Zbyszek dołożył 75, a Jasiek, który znajdował się na dużym blindzie po kilkunastu sekundach zastanowienia - poczekał. Flop to . Wszyscy zawodnicy do mnie poczekali postanowiłem więc zabetować 450 do puli 900 (rzadko blefuje wieloosobową pulę, ale w tym wypadku chciałem wywołać akcję, by pozycyjnie wygrać rozdanie na turnie lub na riverze, miałem zresztą wrażenie, że nikt za bardzo tym flopem ani rozdaniem specjalnie się nie przejął). Dostałem call od Zbyszka, a tu nagle Jasiek robi check-raise 1500!. Hmm… Zbyszka raczej się nie boję, może drawuje, może ma top parę, co do Jaśka zastanówmy się jaki jest jego zakres. Wysoką parę przebiłby pre-flop, możliwe są także średnie pary. Zastanawiał się przed flopem nad podbiciem, a wiem, że lubi podbijać ręce takie jak connectory suited itp. Jednak wykluczyłbym 74 i 42. Wydaję mi się też, że set i strit byłby przez niego betowany, ponieważ na flopie są drawy, a w puli partycypuje 6 osób. Pomyślałem, że Jasiek obstawił mnie na średni układ lub po prostu chęć zgarnięcia puli i postanowił zrobić to samo. Po chwili zastanowienia zagrałem all-in i zarówno Zbyszek jak i Jasiek wyrzucili swoje karty. Po rozdaniu Jasiek powiedział mi, że miał AKo. W sumie nawet mu wierzę, sam we wczesnych fazach czasami tylko sprawdzam z tą ręką (to też element strategii small ball). Zyskuje ona za to bardzo w późniejszych fazach gry.

Drugie rozdanie miało miejsce pomiędzy mną a Łysym na poziomie blindów 300-600 ante 75. Przed rozdaniem miałem 27.000 w żetonach, Łysy zaś 35.000. Działo się to na początku stolika finałowego. O ile pamiętam mieliśmy chyba pierwszy i trzeci stack w turnieju. Łysy kolejny, chyba trzeci raz podbija 1600 z wczesnej pozycji, ja na buttonie odsłaniam AKo. Postanowiłem przebić do 3900, na co Łysy zagrał „za garść” żetonów o największym nominale co właściwie stanowiło mój all-in. Zdecydowałem sprawdzić. Łysy pokazał 75o, board okazał się łaskawy dla lepszej ręki, zgarnąłem pulę 55.000. Po rozdaniu wywiązała się wymiana zdań pomiędzy mną, a Łysym, stwierdził on, że mój call jest słaby, bo to on wykonał „move”, reprezentował bardzo silną rękę, a ja postanowiłem „iść na stacki” właściwie gamblując z AKo. Rzeczywiście stackowanie się w tej fazie z ręką, która przecież wobec 75o ma tylko 60-40% przewagi nie jest moim ulubionym rozwiązaniem. Jednak Łysy grał bardzo agresywnie, często popijając płyny z tzw. „elementem baśniowym”J, jego zakres uważałem za bardzo szeroki. I mimo, iż rzeczywiście przewaga AK nad dwiema niższymi kartami jest niewielka, to jednak szansa na zgarnięcie tak ogromnego spota, który gwarantował mi spokojnie co najmniej miejsce w TOP-3 mogła już się nie powtórzyć.

12-13.XII - Grand Prix PS 1100 PLN Freezout (10k/40min.) – 3 miejsce!!!

Po dwóch dobrych turniejach nadszedł czas na clou de la clou programu, czyli ostatnie w tym roku (i niestety ostatnie w ogóle) Grand Prix Strefy Live Pokerstars w Hyatcie, czyli freezout za 1100 PLN. Nie ukrywam, że jest to obok cyklicznych Terminatorów w Olympicu mój ulubiony turniej. Dotychczas grałem go cztery razy, dwukrotnie kończąc swój udział „w kasie” – dwa razy na czwartym miejscu. W ostatnim Grand Prix wzięło udział 44 graczy, co utworzyło pulę 44.000zł oraz siedem dodanych biletów turniejowych do Sunday Warm-Up. Czułem, że jestem w tym tygodniu w formie, postanowiłem więc nie zmieniać podejścia do gry, grałem small ball, dużo podbijałem i właściwie bez showdownów zbudowałem duży stack. Całe szczęście zarówno na stoliku półfinałowym jak i finałowym cheapleader turnieju – Aartino - siedział bezpośrednio po mojej prawej stronie. Graliśmy obaj najbardziej agresywnie przy stoliku. Kiedy wyłoniliśmy finałową szóstkę (tyle było miejsc płatnych) Aartino miał 190.000 żetonów, ja 72.000, reszta zaś poniżej 50.000. W niedzielę również grało mi się dobrze, niestety na 3-handed oddałem sporo żetonów Przemkowi, który przeżył w tym turnieju kilka powrotów z dalekiej podróży i odpadłem na trzecim miejscu. Ostatecznie turniej wygrał Aartino, który ostatnio ma bardzo dobry okres gry.

Kolejny raz w kasie, kolejne podium, kolejny dobry występ. Fakt, iż został niedosyt, bo to też kolejny turniej, którego ostatecznie nie wygrałem, ale cieszy mnie to, że coraz lepiej gra mi się small ballem, gram bardziej agresywnie niż kiedyś i chyba nauczyłem się już grać kartami nie swoimi, a tym co pod card protectorem ma przeciwnik (przez cały dwudniowy turniej miałem raz AA, raz KK,  i ze dwa razy AK i tyle). Nie narzekam jednak na brak kart, bo i bez nich odpowiednią grą można osiągnąć w długim, deepstackowym turnieju dobry wynik. Nauczenie się tego i przestawienie swojego myślenia jest chyba sprawą kluczową, której brakuje bardzo wielu pokerzystom. Przede mną jeszcze wiele pracy, ale chyba ten punkt pomału mam już za sobą i to mnie bardzo cieszy.

14.XII (Hilton) – Terminator 660 PLN Freezout (10k/30min.) – 2 miejsce

Mimo delikatnego zmęczenia weekendową grą, nie mogło zabraknąć mnie na moim ulubionym turnieju, czyli cyklicznym Terminatorze w Olympicu. Najlepsi gracze w Warszawie, spore wpisowe, 1100$ dodanych od firmy Unibet co poniedziałek, to wszystko sprawia, iż turniej ten uważam za bardzo atrakcyjny. Jest to też turniej, który zawsze mi podchodził. Kiedyś w ciągu dwóch miesięcy udało mi się wygrać go 4 razy. Zazwyczaj ilość graczy oscyluje w okolicach 20-30. Tym razem w Olympicu zgromadziło się 14 graczy. Turniej od razu zaczął się dla mnie dobrze. Dość szybko wyeliminowałem dwóch graczy, w tym Milusa, który ostatnio nie ma do mnie szczęścia. Podbiłem z UTG na blindach 100/200 do 425 z , Milus sprawdził, a na flopie postanowiłem sprawdzić po wzajemnych przebiciach all-in Milusa, który odsłonił , dające mu monster draw i przewagę 52-48%. Jednak już na turnie dała mi zwycięstwo i zaczynając stolik finałowy miałem około 40.000 żetonów. Ponieważ w grze zostali tacy gracze jak chociażby Mipi, Lukro, Kmpk czy Slavik, akcji było bardzo dużo. Mnóstwo 3-betów pre-flop, pełno ciekawych rozdań, czyli poker na wysokim poziomie. Po drodze wyeliminowałem jeszcze jednego gracza, kończąc turniej z trzema skalpami. Ostatecznie turniej ułożył się doskonale dla Slavika, który heads-up ze mną zaczynał z dużą przewagą. W ostatnim rozdaniu przegrałem klasyczny coin-flip: 77 vs. AK i czwarty turniej z rzędu zakończyłem na podium. Jak okazało się nie był to koniec turniejowego szaleństwa w tym tygodniu. Już w środę zaczynał się bowiem pożegnalny, deepstackowy, dwudniowy turniej „Hasta la vista Hold’em”.

16-17.XII – Hasta la vista 1100 PLN Freezout (20k/60min.) – 6 miejsce

Deepstack, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Im większy stack startowy, im dłuższe poziomy blindów, tym bardziej ograniczona jest wariancja, czyli więcej do powiedzenia mają umiejętności gracza. Turniej rozpoczęło 40 graczy, miejsc płatnych było 6. Był to kolejny turniej, który rozpoczął się dla mnie świetnie. Ze trzy calle na river z asem hi, później set kontra set z Makosem i po drugiej przerwie miałem 55.000 żetonów. Pozwoliło mi to grać „swoją grę”, czyli sporo małych podbić i wywieranie presji na przeciwnikach. Ostatecznie dzień pierwszy zakończyłem z trzecim stackiem w wysokości 75.000 żetonów. W czwartek w dniu drugim zaczęliśmy grę na dwóch stołach w 14 osób. Właściwie to w 13, bo sporo spóźnił się Lukro, który środę zakończył w czwartek o g.16.00, kiedy to z Aartino w wesołych nastrojach opuścili kasyno w celu udania się do hotelowego pokoju na 3 godziny J Dość szybko nabudowałem się do 100.000 żetonów i gdy w grze zostało 9 osób pozwoliłem sobie na dość ciekawe zagranie. Otóż na blindach 1500/3000 ante 300 z późnej pozycji za 7500 zagrywa dobry, ogarniający gracz Domasz. Siedzący na buttonie kolejny bardzo dobry gracz Daro robi 19.000. Ja na dużym blindzie odsłoniłem Q6o i postanowiłem zagrać za 39000. Domasz wyrzucił karty, a Daro spasował do mnie JJ. Wiem, że Domasz zagrywa z późnej pozycji w celu kradzieży ciemnych, Daro ogarnia co się dzieję i re-stealuje z pozycji, moje zagranie wygląda niezwykle mocno, uważam więc iż jest to doskonała okazja do zgarnięcia puli pre-flop. Tym bardziej, że właściwie tylko 4 najlepsze ręce okażą mi opór, a nawet myślę, że czasem i QQ i AK zostanie spasowane. Oczywiście zagrać tak można tylko na dobrych graczy. Słaby gracz może takich JJ nie wyrzucić. I choć Czaki uznał, że miałem trochę za mało w stacku na takie zagranie, to jestem z niego dumny. Nie wielu graczy odważyłoby się na coś takiego w tej fazie. Właściwie na żywo widziałem takie zagranie tylko raz u Grabsona, który też 4-betował dwóch dobrych graczy na USOP Warszawa w styczniu i pokazał J6. Później niestety moje 99 przegrało z setem dam u Daro (oddałem pół stacka na flopie co uważam za bardzo duży błąd), później zaś również do niego moja top para AQ przegrała z trafionym open ended do 64s Dara. Turniej zakończyłem na szóstym miejscu, ostatnim płatnym. Jednak cieszę się, bo był to piąty z rzędu scashowany turniej. Jestem bardzo zadowolony szczególnie z mojej gry w środkowych fazach turnieju, muszę jednak jeszcze bardzo popracować nad rozgrywaniem końcówek. Szkoda tylko, że dobry okres szybko się skończy i to przymusowo za sprawą feralnej ustawy. Nie pozostaje mi nic jak nauczyć się grać dobrze w internecie. Turniej ostatecznie po dobrej grze wygrał Milus wygrywając z Daro w heads-upie.

MACIEŻOWO

Po ostatnich koncertach i wyjazdach mamy do stycznia przerwę. Na przyszły rok planujemy występy w Warszawie i w innych miastach, przygotowujemy spektakl teatralny, jesteśmy zaproszeni na imprezę 5-lecia programu „Szkło kontaktowe”, a także na występ 9 marca w kabaretonie w Sali Kongresowej. Po filmach „Salonowiec” i „Reumatyzm serc” w programie Kabaretowy Klub Dwójki ukazał się nasz trzeci trailer „Peryskop”:

 

Linki sponsorowane

 

Dodaj artykuł do: Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Twittera! Dodaj do Śledzika! Wykop to Dodaj do Blip! Wrzuć w Gwar Dodaj do Digg!

 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

   

© Copyright 2009-2012, All Rights Reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone - PolishRounders.Org | Kontakt: redakcja@polishrounders.org.
PolishRounders.Org publikuje na swoich stronach newsy, artykuły, analizy, relacje, wywiady i wiadomości z różnych źródeł. W przypadku jakichkolwiek uwag przypominamy, że za wszelkiego rodzaju nieścisłości jedyną odpowiedzialną osobą jest sam autor. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu. PolishRounders.Org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.