|
Ostatnio stojąc w kolejce do jednego z warszawskich klubów usłyszałem rozmowę pomiędzy kilkoma młodymi osobami: - Krzychu, słyszałeś, że Phil Ivey odpadł na siódmym miejscu w Main Evencie WSOP? - No co ty gadasz? Jak odpadł? - Nie wiem, podobno pechowo. A wiesz, nie chwaliłem się, mam autograf Górala! - No co ty gadasz? Pokaż! Ej, Seba, po kiego grzyba stoimy w tej kolejce, chodźmy do akademika, mam żetony pogramy heads-upy! - Świetna myśl. Dawaj! Z jednej strony zrobiło mi się bardzo przyjemnie słuchając tej rozmowy. Z drugiej strony ogarnęło mnie przerażenie. Wizja końca pokera w Polsce w momencie ogromnego boomu, szalonego wzrostu popularności tej dyscypliny sportu..
KRÓTKO O USTAWIE
W ubiegły wtorek odwiedziłem po sporej przerwie kasyno w hotelu Hyatt. W turnieju z wpisowym 220zł grało 34 graczy. W tańszym freezoucie (60zł) dla słuchaczy Szkoły Pokera wzięło udział 82 graczy! Łącznie w jednym miejscu grało sto kilkadziesiąt osób. W niedzielę na turniej za 22zł z rebuyami w Hiltonie regularnie przychodzi ponad 70 osób – jeden z takich turniejów wygrała moja siostra – początkująca jako pokerzystka. Świadczy to wszystko o naprawdę ogromnym wzroście zainteresowania tą dyscypliną sportu. I w takim momencie ma być ona zakazana? Stoły cashowe w ogóle nie będą mogły być rozgrywane, a od wygranej w turnieju płacić będziemy 25% podatku – ABSURD! I to wszystko w ramach ustawy napisanej na kolanie, która spadła na nas obok listopadowego deszczu jak grom z jasnego nieba. Ustawy, w której do jednego worka w kilku słowach wrzucony jest poker, black jack, baccarat i inne kasynowe gry oraz automaty.
Tak jakby nie było żadnej różnicy pomiędzy grą, o której napisano setki książek, w którą grają młodzi i starsi, inteligentni, często wykształceni ludzie na całym świecie, a automatami znajdującymi się w zadymionych spelunach na zapuszczonych dworcach. Oczywiście dużego lotka ustawa nie dotyczy. Jej twórcy mówią, że jest to gra nieszkodliwa dla obywateli. Nieszkodliwa??? Gra o wartości oczekiwanej EV -50%, w którą przez całe życie ładują swoje ostatnie oszczędności tydzień w tydzień ludzie starsi, często bardzo biedni. Góral kiedyś mądrze napisał, że jest to w najgorszej postaci podatek regresywny, bo płacą go emeryci i ludzie niezamożni. A to wszystko pod błogosławieństwem państwa... Wiem, że prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego - Paweł Abramczuk ostatnio prawie zamieszkał w Sejmie. Uczestniczył w obradach Komisji finansów. Lobbował w sprawie poprawek do ustawy. Wiem, że głos zabrał Michał Wiśniewski – im więcej osób publicznych wyrazi swoją opinie na ten temat tym lepiej. Nam pozostaje tylko czekać z nadzieją, że pokerzyści w naszym kraju będą mogli jednak spać spokojnie.
POKEROWO
Pisząc ostatni odcinek mojego bloga jechałem do Wisły na siódmy turniej z cyklu Unibet Series of Poker. Pokerowo był to wyjazd mało udany. Doskonały był za to pod względem towarzyskim. Cztery noce w Hotelu Gołębiewski, do dyspozycji park wodny i mnóstwo „elementu baśniowego”, który towarzyszył nam przez cały wyjazd. Nic nie zastąpi chwil, w których buty Prawiczka wyjechały rano tunelem wraz z kulami do bowlingu, a on sam ganiał na bosaka przez całą noc po hotelu! Albo Milus, który na tekst Janiego: „Świetny ten park wodny, przepłynąłem 16 basenów” odpowiedział: „Ja nie wiedziałem, że tu jest 16 basenów”!!! Takich i wymagających większej cenzury sytuacji było mnóstwo. Dodam jeszcze, że przez cztery dni świętowaliśmy kolejne 18-ste urodziny Dominiki. Także zabawy było co nie miara. Ja sam ostatniego dnia skończyłem grając do góry nogami na fortepianie...
W Wiśle zadebiutowałem w nowej roli – komentatora. Pracowało mi się świetnie, zwłaszcza, że miałem obok siebie starszych stażem – Monikę „Kartkę” i Jacka Danielsa. Dostałem sporo pozytywnych opinii, za które jestem Wam ogromnie wdzięczny. Mam nadzieję, że to nie ostatni raz, chociaż w obecnej sytuacji przyszłość USOP-ów również zdaje się być cokolwiek zagrożona. Ale bądźmy dobrej myśli.
Po powrocie do Warszawy rozpoczęło się EPT. Był to dla mnie tydzień gry cashowej. Tydzień dość udany. Grałem regularnie na stolikach 25/25 Dealer’s Choice, raz nawet na 50/50 DC. Nie są to moje normalne stawki oczywiście, ale przy okazji takiego wydarzenia można zrobić wyjątek. Grało się dobrze, wynik zadowalający. Coś ruszyło się również w grze turniejowej. Po dwóch miesiącach bez „kasy” udało mi się kolejno zająć: 3-cie miejsce w Terminatorze w Hiltonie, 2-gie miejsce w Terminatorze, 2-gie miejsce w turnieju Dealer’s Choice oraz 1-sze miejsce w turnieju zorganizowanym na inaugurację klubu „After Dark” przy ul.Waliców. Jest to kolejny pokerowy klub: dziesięć stołów, krupierzy, jedzenie, picie, plazmy, play station, na dole restauracja i klub muzyczny, w którym możemy poszurać kapciem z pięknymi paniami. Czego chcieć więcej – świetna inicjatywa Maciek!
ARTYSTYCZNIE
Jeśli chodzi o artystyczne plany to rozpocząłem próby w Teatrze Polskim do spektaklu „Pastorałka” Leona Schillera, a także do recitalu złożonego z piosenek Jacques’a Brela oczywiście jako pianista. Cieszę się z możliwości pracowania i występowania na jednej z największych i najstarszych scen w Polsce.
Listopad to również deszcz wydarzeń dla Kabaretu Macież. Udało nam się zdobyć wyróżnienie za piosenkę „Song o moralności” na Festiwalu OSPA w Ostrołęce, a w ostatni weekend jury Przeglądu Kabaretowego Stolica PKS w Warszawie pod przewodnictwem Grzegorza Miecugowa przyznało nam I nagrodę! Jest to już siódma w tym roku nagroda dla naszej grupy. Zapraszam oczywiście na nasze występy na żywo.
W poprzednim odcinku bloga mogliście zobaczyć nasz trailer komedii reumatycznej „Reumatyzm serc”. Dziś kolejne nasze „dzieło”.
Najlepiej wydane 20 milionów w historii polskiej kinematografii. Najwięksi polscy aktorzy przez półtorej godziny klepią się po tyłkach! Zapraszam do obejrzenia najnowszej produkcji Kabaretu Macież, chociaż... nie polecam :-)
|