Ostatnie komentarze
- Drodzy webmastera I udali sie na miejsce i stw...
19.05.12 07:08, autor: mabon davis - Jadę ! :)
16.05.12 12:11, autor: MaciekPod - spoko że są polskie napisy zapraszamy
15.05.12 12:16, autor: joker - na razie czekamy na decyzję Unibetu co robimy ...
11.05.12 11:42, autor: K. - Sądzę, że dla tej powiedzmy 20-tki finalistów ...
08.05.12 20:58, autor: Robert
| Emotion Management cz. 1 |
| Artykuły Pokerowe | Psychologia Pokera |
| Wpisany przez Administrator | piątek, 14 sierpnia 2009 19:22 |
|
Świadomość różnych zachowań oraz reakcji, tak naszych jak i przeciwników (przyp. 1), jest na wagę złota. W tej części przedstawiam jak negatywne emocje wpływają na naszą grę. Druga część, dotyczy głównie radzenia sobie z emocjami. CHCIWOŚĆGracze zbyt często chcą ugrać jakiś ustalony limit, odegrać z większej przegranej, wyjść na plus albo wygrać turniej, kiedy jest w nim jeszcze sporo graczy. Chęć posiadania potrafi zrujnować bankroll poprzez impulsywne decyzje, granie zbyt wysokich stawek lub rąk, których nie powinniśmy rozgrywać. W najbardziej ekstremalnym przykładzie: jeśli chcesz wygrać każdą rękę, to znaczy, że grasz przeciw wszystkim. Prędzej czy później ślepa sprawiedliwość pokerowej statystyki sprowadzi cię na ziemię. Aby zobrazować jak negatywnie działa chciwość polecam przykład z teorii gier. Profesor Martin Shubik (http://www.som.yale.edu/Faculty/mss1/) opracował bardzo ciekawy zakład – licytację o dolara. W założeniu ma pokazywać paradoks występujący w tradycyjnej teorii racjonalnego wyboru. Aukcja odbywa się pomiędzy dowolną ilością osób i rozpoczyna od jednego centa. Zwycięzca licytacji wygrywa banknot jednodolarowy, przy czym druga w kolejności osoba musi zapłacić swoją stawkę za nic. Okazało się, że średnia opłata za dolara wynosi 3,40$. Gracze przepłacają nie tylko dlatego, że podbicie jest mniej stratne niż odpuszczenie, ale także po to żeby nie być drugim (przyp. 2). Przepłacają, aby zachować twarz, wykazują obsesję posiadania, wygrywania i bycia lepszym. Zakład jest jednocześnie ciekawym eksperymentem psychologicznym, ukazującym wpływ chciwości i ego na ludzkie działanie. Paradoksalnie chciwość jest podstawą dobrej gry i motorem napędowym pokera, ponieważ gwarantuje maksymalizację zysków. To z kolei, łącznie z potrzebą zwyciężania, powinno być podstawą odpowiedniego nastawienia do gry. Pamiętaj, że z każdej rozgrywki powinieneś wyciągać jak najwięcej pieniędzy. Zbyt agresywna lub zbyt pasywna gra nie przynosi korzyści. Duże przebicia straszą potencjalnych dawców, za małe nie gwarantują odpowiedniego zysku. Ponadto, należy w niebezpiecznej sytuacji minimalizować straty. Chciwość ma sens, jeśli jest podparta cierpliwością, dobrymi inwestycjami oraz wiarą w sukces. Możesz pragnąć bardzo wiele i mieć ogromne ambicje, jednak cele musisz osiągać spokojnie. Potrzebujesz do tego odpowiedniego nastawienia mentalnego oraz narzędzi w postaci wiedzy i praktyki. Dążenie do największej skuteczności i perfekcji jest podstawą samorozwoju. Musisz mieć ambicje oraz cele do spełnienia, ale podchodź do nich z głową i cierpliwością. Bez wyczucia i sensownego planu chciwość stanie się wrogiem a jej płomień zamiast dawać energię do dalszego działania tylko cię spali. EGOMało kto lubi przyznawać się do błędów, w końcu jest to oznaką słabości. Jak często słyszysz wyznania przy stole: „zdenerwowałem się, przeciwnik mnie zdekoncentrował, za bardzo się podnieciłem dużym stackiem, podłamałem ogromną przegraną”? Gracze wolą zrzucać odpowiedzialność na pecha, bad beata czy tilt. Mają również tendencję do przewartościowywania własnych umiejętności i psychiki, przy jednoczesnym deprecjonowaniu przeciwników. Pokerzyści mający zbyt wielkie ego nie potrafią przyznawać się do błędu. Wolą punktować domniemane niedouczenia przeciwników, albo w skrajnych przypadkach wyzywać ich od idiotów. To klasyczna obrona przez atak. Jej celem jest wprowadzenie kontrastu, aby zaniżyć własną nieporadność przy jednoczesnym przenoszeniu ośmieszenia na innych. Wytykanie słabości innym, prawdziwych czy wymyślonych, to jedno z ulubionych zachowań nieporadnych polityków (przyp. 3). Biologii nie oszukamy - między ludźmi - zwłaszcza w obrębie własnej płci jest ciągła rywalizacja i udowadnianie własnej wartości. Na boisku, w polityce, w konfliktach religijnych, rasowych czy w szukaniu partnera życiowego, to nie istotne, rywalizacja jest wszędzie. Przy pokerowym stole, obsadzonym głównie mężczyznami, trochę łatwiej jest odnaleźć się chłodno kalkulującym kobietom. Jednak one też nie lubią być lekceważone, spychane na drugi tor i zamykane w ramach stereotypowych wyobrażeń o słabej płci, której miejsce znajduje się w kuchni. Przytoczę jedno z moich ulubionych powiedzeń: „im człowiek bardziej ograniczony, tym więcej niepowodzeń zrzuca na okoliczności”. Osoba wszystkowiedząca i pozbawiona pokory nie dopuszcza do siebie konstruktywnej krytyki. Przez własną dumę minimalizuje możliwości nauki. Do tego zbyt duże mniemanie o sobie powoduje, że łatwo taką osobę wytrącić z równowagi, podkręcać trashtalkiem i prowokować do głupich zagrań. Kilka przykładów jak chciwość i zbyt duże ego mogą bezpośrednio wpływać na grę:
ZAWIŚĆ, ZAZDROŚĆ, GNIEWZ wielu powodów możesz mieć awersję do innych osób przy stole – gadają głupoty, zachowują się arogancko, grają niepoprawnie, a do tego szczęście im dopisuje. To potrafi bardzo denerwować, jednocześnie wywołując uczucie zawiści. W końcu „takiemu pajacowi nie należy się wygrana!”. Ostrze zazdrości i zawiści jest najczęściej zwrócone w stronę pokerzystów, którzy w naszych oczach są z jakiegoś powodu gorsi. Ich wygrane najczęściej nie są podyktowane dużym skillem ani doświadczeniem stąd często pojawia się wrażenie niesprawiedliwości. Jednak takie są realia pokera – krótkoterminowo szczęście ma bardzo duże znaczenie i dotyczy każdego. Jeśli planujemy grać poprawnie w pokera i na nim zarabiać to interesuje nas jednak przebieg długoterminowy. Może się trafić także odwrotna sytuacja - dobry gracz, ale zachowujący się agresywnie i arogancko. Jego trashtalking działa jak płachta na byka, włącza w tobie chęć ukręcenia mu głowy albo, co najmniej potrzebę ogrania na spora sumę. Jeśli zazdrościsz komuś wygranych, to nie jesteś w stanie go trzeźwo ocenić. Zbyt często limpujesz albo blefujesz, co przekłada się na osłabienie stacka. Przegraną z takim przeciwnikiem możesz odebrać ze zdwojoną siłą, a to otwiera drogę innym negatywnym emocjom, które wcześniej trzymałeś pod kluczem. Możesz czuć złość po otrzymaniu bad beata od zawodnika, który gra ci na nerwach albo uznajesz go za słabego. Złość bardzo często nakręca potrzebę zemsty, dania nauczki, odreagowania fizycznie lub werbalnie. W finale przekłada się na utratę równowagi emocjonalnej, nieprzemyślane zagrania i wchodzenie w zbyt częstą interakcję z danym graczem. STRACHStrach pojawia się w różnych momentach gry. Można go podzielić na krótko- i długotrwały. Ten pierwszy dotyczy głównie sytuacji natychmiastowego odpadnięcia z turnieju lub przegrania dużego pota - ktoś stawia nas na allinie albo sprawdza drogiego blefa. Pojawia się nagle, wraz z konkretnym zdarzeniem i równie szybko znika, jak tylko sprawa się wyjaśni. Nie ma praktycznie żadnego wpływu na grę, może jedynie zafundować trochę adrenaliny. Strach długotrwały jest uczuciem towarzyszącym przez dłuższą część turnieju albo sesji. Może mieć różne źródła: - zagrożony bankroll, strach przed odpadnięciem z turnieju głównie w fazie przed bublem, strach przed ośmieszeniem, a nawet przed konkretnym graczem. Efektem takiego strachu jest najczęściej unikanie ryzyka poprzez pasywną grę. Zawodnik pasywny za mało betuje i przebija, zbyt często checkuje - to oznacza, że nie wyciąga maksimum z wygranych. Ponadto ułatwia przeciwnikom kradzież blindów i częstsze blefowanie. Jeśli czekasz tylko na silną rękę to stajesz się bardzo przewidywalny i trudno jest ci wciągać innych graczy. Czekanie na wybitny układ w turniejach (kiedy blindy i ante są już spore) oznacza także szybkie topnienie stacka, a kiedy dojdzie silna ręka to najczęściej jest już za późno i nawet allin nie zagwarantuje poprawy sytuacji. Niewielki stack nie ma żadnego folding equity – gracz będzie sprawdzany bardzo często, co uniemożliwi mu kradzież blindów i zwiększy szanse na suck outa, ze strony przeciwników. Nawet jeśli ultra shortstack się podwoi, to ze swoją ilością żetonów wciąż będzie balansował na krawędzi. Kiedy boisz się utraty pieniędzy to skupiasz się na krótkoterminowych osiągnięciach. Pieniądze w pokerze są twoją bronią, musisz z niej więc strzelać jeśli chcesz odizolować limperów. Uderzać, żeby flush draw nie był opłacalny, atakować value betem by przeciwnik nie chciał oglądać kolejnej karty. Płacisz, kiedy wyczuwasz blef lub masz odpowiednie oddsy. Jeśli pieniądz pokerowy traktujesz zbyt poważnie, to nie korzystasz z niego odpowiednio. Kolejną sprawą jest przewartościowanie prosów. Ze strachu przed znanym graczem będziesz unikał z nim interakcji, no chyba, że trafisz nutsa. W głowie budujesz sobie mylny obraz jego potęgi, wszechobecnego szczęścia, doskonałych readów. To w efekcie prowadzi do pasywnej gry. Po stracie trochę większych pieniędzy boimy się dalej ryzykować, mimo że ryzyko jest na stałe wpisane w pokera i nasz stosunek do niego nie powinien się zmieniać. Mamy tendencję, aby awersja do ryzyka rosła wraz ze wzrostem stawki jaką możemy stracić. Jeśli nasz bankroll nie wynosi np. 2000$ tylko 700$ to potencjalna strata 50$ o wiele mocniej wpływa na wyobraźnię (przyp. 4). WSPÓŁCZUCIEKolega siedzi smutny przy stole, jakaś miła dziewczyna żali się na bad beaty i pecha, innym razem starszy gość przegrywa ostatnie pieniądze i wprawia cię w poczucie winy. Jeśli dajesz się złapać na smutne oczy to zaczynasz grać zbyt pasywnie w stosunku do takiego gracza. Odpuszczasz mu, nie sprawdzasz blefów, które są czytelne, litujesz się i nie wyciągasz maksimum zysków z gry. Przy stoliku grają osoby dorosłe, które biorą odpowiedzialność za własne czyny. Nie jesteś ich matką, nie usiadłeś do gry, aby wspierać kogoś finansowo. W pokerze nie ma miejsca na współczucie. Możesz być miły, wesprzeć słowem i zrozumieć przykrą sytuację, jaka się przydarzyła biedakowi, ale nic poza tym. To samo tyczy się znajomego. Po grze możesz go zabrać na piwo, wyciągnąć na imprezę, ale przy stole nie ma miejsca na litość. Dorosły człowiek musi być tego świadomy. Jeśli jednak obraża się za przegraną, stosuje jakieś szantaże emocjonalne to można przypuszczać, że wymaga od ciebie, abyś stosował wobec niego taryfę ulgową albo wręcz „płacić za jego przyjaźń”. Oczywiście jest też druga strona medalu - nie możesz czuć gniewu do kolegów, z którymi przegrywasz. Nie siadają do stołu, aby ci pomagać, tylko żeby wygrać. Siadając do stołu rozpoczynasz wojnę, a ta nie przewiduje przyjaźni i współczucia. Dopuszcza tymczasowe rozejmy albo koalicje (np. specyficzny team play, aby wywalić shortstack na bublu), jednak jej celem jest zwycięstwo i to tylko jednej ze stron. STRES, ZDENERWOWANIE, FRUSTRACJAKiedy się denerwujesz, twoje ciało produkuje hormon o nazwie kortyzol. W małych ilościach nie ma wielkiego wpływu, jednak w większych staje się toksyczny i wykańcza komórki mózgowe. Stres jest poprawną reakcją psychologiczną na nadchodzące niebezpieczeństwo, jednak bardzo przeszkadza podczas gry i powinien być jak najbardziej minimalizowany. Irytujesz się, gdy jesteś obrażany, lub czujesz ośmieszany. Zdenerwowanie pojawia się, kiedy odbierasz coś osobiście i wyczuwasz zagrożenie dla własnego wizerunku. Unikniesz tego mając dystans do siebie, zignorujesz opinie innych osób i będziesz grał swojego dobrego pokera. Parszywy dzień, kłótnia z bliską osobą, choroba mogą wyprowadzić z równowagi zanim jeszcze zaczniesz rozgrywkę. W takim stanie twoje myśli nie są skupione wyłącznie na kartach i przeciwnikach, ale także na tym, co wcześniej wprawiło cię w zły humor. Staraj się unikać gry, jeśli nie jesteś w dobrym stanie. Dla takiego gracza jasne jest, że wszystko sprzysięgło się przeciw niemu, pokerowy soft go oszukuje, gra z hackerami, krupier go nie lubi i faworyzuje przeciwników. Z takim podejściem trudno mu będzie walczyć z całym światem i do tego wygrać turniej czy zakończyć sesję na plus. Kolejną sprawą jest frustracja. Rozgoryczony przegraną dużego pota, podłamany bad beatem nie podejmujesz dalszej walki. Ośmieszony głupią grą przeciwnika chcesz zachować resztki godności. W cashówkach nie grasz za często by więcej nie stracić, zaczynasz bać się ryzyka. Albo odwrotnie - szybko dajesz alliny, aby uciec od gry i zostawić wszystko w cholerę. Specjalnie wywalasz resztki żetonów, żeby zakończyć jeden turniej, a rozpocząć drugi z lepszej pozycji, zresetowany tak jakby nic się nie stało. Nie muszę nawet tłumaczyć jak to przekłada się na wygrywanie.
Zapraszamy już w niedzielę, na drugą część artykułu. Bibliografia:
Przypisy: 1) Temat wykorzystania emocji innych graczy opiszę dokładniej w osobnym artykule. |
Linki sponsorowane
Turnieje Bounty na bwin.com z pulą $400. Zgarnij $100 za wyrzucenie Bartka Soćko w każdy czwartek o 21:00!
Joker Sit & Go. Freerolle z pulą $500 na platformie bwin.com.
Skorzystaj ze 100% Deposit Bonus na Full Tilt Poker!


Gdy rozum śpi - budzą się upiory. Podobnie dzieje się w grze w pokera, kiedy pozwalamy, aby emocje zagłuszały to, co podpowiada nam zdrowy rozsądek. Emocje usypiają logikę i racjonalne myślenie - w tym czasie do życia budzi się lekkomyślność, która może nas wiele kosztować. Umiejętność trzymania emocji w ryzach jest konieczne do tego, by podejmować przemyślane decyzje. Zaangażowanie emocjonalne to prawdziwa pięta achillesowa graczy.








