Poker On-line

Ostatnie komentarze

Montesino


Stu Ungar - zapomniany mistrz
Ludzie pokera | Ludzie pokera
Wpisany przez Marika Nowak | sobota, 31 lipca 2010 07:30   
ungar_main_IIWprawdzie sale kasyna Rio świecą już pustkami, jednak emocje po tegorocznym WSOPie nadal nie opadły. Kibice zastanawiają się kto zwycięży w Main Evencie 2010 i czy Michael'owi Mizrachi uda się zdobyć tytuł gracza roku. W atmosferze tych rozważań chciałabym przybliżyć postać zapomnianego Mistrza – Stu Ungara, który trzykrotnie zdobył bransoletkę w głównym turnieju WSOP. Taki wynik osiągnął poza nim jedynie Johnny Moss, jednak nie jest trzykrotnym zwycięzcą turnieju dzięki swojej grze (w turnieju WSOP organizowanym w 1970 roku zwycięzcę wyłoniono przez głosowanie). Po dwa zwycięstwa na koncie mają: Doyle Brunson oraz Johnny Chan, który w tym roku po raz kolejny zasiadł do stołu w kasynie Rio, by walczyć o zwycięstwo. O ciekawej postaci jaką niewątpliwie był Ungar przeczytacie w tym artykule.
Dzieciństwo i rodzina

may_stu_IIStu pochodził z rodziny węgierskich Żydów, którzy osiedlili się w Stanach Zjednoczonych przed II Wojną Światową. Większość swojego dzieciństwa młody chłopak spędził w taniej gospodzie swojego ojca na Manhattanie. To miejsce nie było dobre, ani bezpieczne dla dziecka. Spotykali się tam włoscy oraz żydowscy gangsterzy i przestępcy. Przed wiele godzin Ungar potrafił przysłuchiwać się rozmowom dorosłych prowadzonym w gospodzie. Gdy stał się nastolatkiem ojciec - Isador zaangażował go do pomocy w innym interesie – udzielaniu pożyczek. Młody chłopak był biegły w czytaniu i odznaczał się niezwykłym talentem w liczeniu, dlatego zaczął zajmować się księgowością.

W 1966 roku ojciec Stu zmarł na atak serca w ramionach kochanki. Od tego momentu najbliższymi przyjaciółmi Ungara stali się gangsterzy. W związku z tym, że zasłynął w środowisku jako magik od liczb i kart, stał się członkiem rodziny gangsterskiej Genovese. Za sprawą tej relacji Stu rozpoczął przygodę z pokerem. Jeden z członków rodziny – Viktor Romano, prowadził dla mafii wiele klubów pokerowych na Manhattanie. W ten sposób Ungar zaznajomił się z profesjonalną grą. Mógł zasiadać spokojnie przy stole pokerowym, ponieważ miał zapewnioną ochronę. Tak Stu podsumował swoje młodzieńcze lata: „W latach 60 nieodstępującymi mnie na krok towarzyszami byli Włosi. Zetknąłem się wówczas także z Irlandczykami i z perspektywy czasu oceniam ich jako najtwardszych, wyrafinowanych morderców bez serca. Byli to pełni nienawiści bandyci, który zabijali z zimną krwią. Byłem wtedy nastolatkiem, a obracałem się w towarzystwie gangsterów, których inni nie chcieliby nawet oglądać z daleka, nie wspominając o tym by mieć z nimi do czynienia. Dziwnym zbiegiem okoliczności także w szkole było podobnie. Byłem najmniejszym chłopakiem w klasie, a zawsze miałem wokół siebie najwyższych, najmocniejszych i najtwardszych przyjaciół."

stu_ungar_IIStu, którego iloraz inteligencji wynosił 185 mógł wybrać wiele ciekawych zawodów. Zdecydował się jednak na grę w karty i było to jego jedyne źródło zarobkowania.
Grając w pokera Ungar dość szybko dorobił się kilku przezwisk m.in.: „The Kamikadze Kid", ponieważ grał bez lęku czy „Kid", gdyż był mały i chudy, przypominał wszystkim chłopczyka. Nigdy nie ważył więcej niż 50 kg. Zawsze sprawiał wrażenie osoby nadpobudliwej, która nie potrafiła długo wysiedzieć w jednym miejscu. Poruszając się po mieście raczej biegł niż szedł, mówił bardzo szybko, klasycznym żargonem z Lower New Yorker, który był znany z komiksów o Supermanie czy z serii rysunkowych Willa Eisnera.

Gin Rummy
ungar_stuIINiedługo po rozpoczęciu pokerowych potyczek Stu zainteresował się na poważnie inną grą karcianą – „Gin rummy". To specjalna odmiana remika, w której gracz może zakończyć partię jeśli na ręce pozostają mu karty o łącznej wartości mniej niż 10 punktów. Ungara bardzo zafascynowała ta rozgrywka. Pierwszy turniej w tę odmianę wygrał w wieku 10 lat. Szybko ogłoszono go niezwyciężonym zarówno na Manhattanie, jak i na wschodnim wybrzeżu. Po licznych sukcesach Stu porzucił grę w pokera na rzecz Gina. Niełatwo było mu znaleźć przeciwników. Wszyscy bali się grać z rywalem, który odznaczał się niesamowitym ilorazem inteligencji i pamięcią. Poza tym Stu zadziwiał odpowiednim wyczuciem kart oraz przewidywaniem możliwości zawodników. Gracze, którzy mieli z nim styczność twierdzili, że jest obdarzony szóstym zmysłem i że pamięć oraz talent do liczb spowodowały, iż jest przeciwnikiem nie do pokonania.
Stu w życiu społecznym

stu_ungar_chairIIBliscy Ungara oceniali go jako człowieka skromnego, kochającego żonę. Niestety poza tymi cechami oznaczał się tendencją do uzależnień. Był narkomanem i hazardzistą. Wygrywał wielkie pieniądze na grach, w których był dobry, by niedługo potem stracić je na wyścigach konnych. W tym wypadku nie mógł korzystać ze swojej niewiarygodnej umiejętności czytania przeciwnika. Okazało się, że rywalizacja w pokerze i ginie dostarczała mu zbyt mało adrenaliny. Dlatego właśnie zainteresował się wyścigami. Tajemniczość, niewiadoma do samego końca, który koń wygra – to sprawiało Stu ogromną przyjemność.

Przyjaciele mieli go za skromnego i uprzejmego wobec ludzi, jednak przy stole pokerowym Stu zamieniał się w zimną, twardą bestię. Bezlitośnie rozprawiał się z przeciwnikami. Jego celem zawsze było totalnie ogranie rywali. Sam Stu w ten sposób podsumował ten okres: „Nazywali mnie monstrum. Kiedy miałem 15 lat niszczyłem przy pokerowym stole ludzi, którzy grali profesjonalnie od 30 lat. Ośmieszałem ich w oczach innych. Faktycznie, może całkiem słusznie zasłużyłem sobie na taki przydomek."
Pomimo bardzo burzliwego życia na drodze Stu stanęła kobieta – Madeline, w której zakochał się bez pamięci. Owocem tej miłości była córka. „Rzeczywiście kochałem Madeline. Jednak ta kobieta zmusiła mnie do małżeństwa i długo nie mogłem jej tego wybaczyć. Patrząc na to z perspektywy czasu jestem wdzięczny, że tak się stało, bo dzięki temu małżeństwu i mojej szczęśliwej gwieździe urodziła nam się córeczka - Stefanie." Pomimo wielkiej miłości do żony i dziecka, małżeństwo rozpadło się po 4 latach, a Stu utracił kontakt z całą rodziną. Miał świadomość tego, że zawiódł na całej linii.

Pokerowy Mistrz

ungarIIStu przez wiele lat rozwijał swoje umiejętności pokerowe. Ta dyscyplina nie była jednak bardzo popularna za jego czasów. Pokerowy szał rozpoczął się dopiero po jego śmierci. Pomimo iż gra nie miała rzeszy zwolenników przyciągała wielu ludzi rządnych wrażeń. To właśnie przy pokerowym stole można było wyzwolić pokłady adrenaliny, dużo wygrać lub przegrać.

W 1980 roku Ungar po raz pierwszy przystąpił do nieoficjalnych mistrzostw pokerowych, czyli znanego nam teraz WSOPa. W pojedynku heads up pokonał Doyle Brunsona. Jego okazało się mocniejsze od legendarnego gracza. W turnieju wzięło udział 73 zawodników, a nagroda za pierwsze miejsce wyniosła $385,000. Stu nie mógł z niej skorzystać, ponieważ nie posiadał karty ubezpieczeniowej, która pozwoliłaby go zidentyfikować. Zachęcony sukcesem wziął udział w mistrzostwach także rok później. Ponownie udało mu się wygrać. Tym razem pokonał 74 rywali, ostatecznie ogrywając w heads upie Perry Greena. Wygrał z przeciwko rywala. W 1981 nagroda trafiła do rąk Stu, jednak nie nacieszył się nią długo, ponieważ szybko została stracona na wyścigach konnych.

Kolejne lata to intensywna gra w pokera oraz rozwijająca się narkomania. Ungar po raz pierwszy przyjął kokainę w 1979 roku, kiedy zmarła jego matka. Na początku tłumaczył sobie, że jest to świetny specyfik, który pomaga mu w pokerowych rozgrywkach. Dzięki niemu mógł przez wiele godzin uczestniczyć w sesjach. Stu był uzależniony tak bardzo, że narkotyki były dla niego ważniejsze niż posiłki i przyjmował je zdecydowanie częściej. Kilka lat spędził na intensywnym imprezowaniu. Tak wspomina tamten okres: „Zorganizowałem imprezę w pokoju hotelowym. Przychodziło mnóstwo ludzi, których w ogóle nie znałem. Było mnóstwo dziewczyn i najróżniejsze zabawy. Wszyscy brali narkotyki. Można powiedzieć, że faszerowali się nimi i zachowywali się jak hieny. Po tamtym wydarzeniu postanowiłem, że nie będę więcej wydawał tyle pieniędzy na narkotyki, które znikają w mgnieniu oka. Wtedy zdecydowałem, że będę je brał sam, bez towarzystwa".

W 1990 roku Stu ponownie świetnie radził sobie we WSOPie. W trzecim dniu turnieju znaleziono go nieprzytomnego w pokoju hotelowym. W wyniku przedawkowania narkotyków nie mógł uczestniczyć w turnieju. Był wówczas chip liderem. Pomimo swojej nieobecności na sali i tak dotarł do 9 miejsca.

Po ponad 15 latach wyczerpującego życia, Stu ponownie odniósł sukces znajomym kasynie w Las Vegas w 1997 roku. Wyglądał jak włóczęga, nie miał także przy sobie odpowiedniej ilości środków na wpisowe do turnieju. Udało mu się pożyczyć pieniądze i wziąć po raz kolejny udział we WSOPie. W ten sposób zdobył trzecią w swojej historii bransoletkę. Tym razem do turnieju przystąpiło już 312 graczy, a nagroda za 1 miejsce wyniosła $1,000,000. Połowę z niej Ungar musiał oddać pożyczkodawcy. Reszta rozeszła się w ciągu kilku miesięcy.

Tragiczne zakończenie

stu_deathIIStu zmarł 12 lat temu. W listopadową noc 1998 roku został znaleziony martwy w tanim motelu Oasis na przedmieściach Las Vegas. Dla policji ten przypadek był jednym z wielu. Narkoman, leżący w swoich wymiocinach, a w tle firm pornograficzny. Nikt nie rozpoczął dochodzenia czy przypadkiem nie popełniono morderstwa. Przy zmarłym nie znaleziono żadnych pieniędzy. Także konto denata świeciło pustkami. Skromny pogrzeb został zorganizowany tylko dzięki trosce przyjaciół.

W momencie tragicznej śmierci Ungar miał jedynie 38 lat.

Ungar miał świadomość tego, że zmarnował swoje życia i karierę pokerzysty: „Stare przysłowie mówi, że przy stole pokerowym jesteś swoim największym wrogiem. Mogę tylko stwierdzić, że w moim przypadku to absolutna prawda. Bóg dał mi dar, którym nie obdarzył innych. Ja nie potrafiłem go wykorzystać w pełni. Nie jestem złym człowiekiem, praktycznie wszystko złe co popełniłem, wymierzyłem w samego siebie. Choć zdaje sobie sprawę także z fakty, iż skrzywdziłem innych ludzi, w szczególności moich najbliższych".

Pojedynek heads up we WSOPie 1981

Finałowy stół WSOP 1997

 

Linki sponsorowane

 

Dodaj artykuł do: Udostępnij na Facebooku! Dodaj do Twittera! Dodaj do Śledzika! Wykop to Dodaj do Blip! Wrzuć w Gwar Dodaj do Digg!

 

Komentarze  

 
#1 2010-10-30 03:11
doda ma 160 iq a ja 56 :0 tylko idiota :0 brałbym to na poważnie .W pokerze wystarczy prosta matematka ile outów zostało proste obliczenia strefy m ,q obliczenie swojego eq do rangu przeciwnika wymaga dobrej pamięci .Czytanie przeciwnika nie mieści się w żadnym badaniu na iq a tutaj leży klucz do skutecznej gry
 
 
#2 2011-05-05 15:36
ale koksu.
 
 
#3 2011-10-12 08:14
Fake ***! niby czemu w 1 stu wygrał jak miał tylko 9-high a w drugim Stue powinien wygrać z runner runner strit
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

   

© Copyright 2009-2012, All Rights Reserved / Wszelkie prawa zastrzeżone - PolishRounders.Org | Kontakt: redakcja@polishrounders.org.
PolishRounders.Org publikuje na swoich stronach newsy, artykuły, analizy, relacje, wywiady i wiadomości z różnych źródeł. W przypadku jakichkolwiek uwag przypominamy, że za wszelkiego rodzaju nieścisłości jedyną odpowiedzialną osobą jest sam autor. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu. PolishRounders.Org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.